Miałam nadzieję, że Święta Wielkanocne pozwolą mi chociaż trochę oderwać się od smutnych myśli, tęsknoty i uwierzyć w to, że kiedyś jeszcze się spotkamy... Szkoda, że teoretycznie bliska osoba potrafi zdołować mnie w każde święta... Ile jeszcze razy podczas składania życzeń usłyszę "Życzę CI żebym JA niedługo doczekał prawnuków"? Jak bardzo nie dociera mój smutek? Ile razy jeszcze będę musiała powtarzać, że nie chcę o tym rozmawiać? Przy tych całych cholernych życzeniach prawie się popłakałam, a humor mam popsuty od samego rana, tuż po Rezurekcji, aż do teraz... Nie mogę przestać myśleć o moim dziecku, które powinno być teraz przy mnie... Czuję się kompletnie olana, moje uczucia się tu nie liczą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz